Zaufaj ciemności


Poniższa krótka opowiastka jest próbą zrozumienia jak mogą czuć się niewidome osoby przez kogoś kto całe życie widzi i nigdy nawet nie musiał zakładać okularów innych, niż przeciwsłoneczne (koniecznie z filtrem UV, pamiętaj). Trochę jak magowie ze Świata Dysku próbowali zrozumieć (mniej) i naprawiać (bardziej) procesy na stworzony przypadkiem Świecie Kuli. Próba odpowiedzi na pytanie jak to jest w ogóle możliwe, że ludzie żyją tam, gdzie nie działa magia.

Wizualna Rzeczywistość

Jeśli jesteś geekiem to zapewne spotkałeś się z terminem Virtual Reality (VR). Ja swoje pierwsze zetknięcie z tą technologią miałem jeszcze za czasów pierwszej wersji Oculus Rift. Pamiętam jak dziwiłem się widząc osoby, które przewracały się “grając” w symulację rollercoastera. No więc ja też spróbowałem i gdy wagonik zaczął zjeżdżać z dużą prędkością jednocześnie biorąc ostry zakręt, mój błędnik wpadł w szał, którego skutkiem byłby test twardości podłogi. Byłby, gdyby nie podtrzymująca mnie osoba.
Dlaczego o tym wspominam?
Bo ten eksperyment uświadomił mi jak bardzo człowiek, który przez całe swoje życie nie musiał nawet zakładać okularów, bo wzrok miał jak ten jaszczomb, polega na tym właśnie zmyśle. Nie mogłem uwierzyć, że czując pod stopami twardy grunt, na ciele ręce innego człowieka i słysząc, że jestem w stabilnym zamkniętym pomieszczeniu (nie założyłem słuchawek) moje ciało zachowywało się jakbym poruszał się szybko wysoko nad ziemią, bo oczy tak mówiły. Czy leci ze mną psycholog?

Niebieski? Co to znaczy?

Niedawno byłem na rozmowie kwalifikacyjnej, która tym różniła sie od wszystkich poprzednich, że dotyczyła stanowiska, gdzie pracuje się z ludźmi nietechnicznymi, a nie programowania, czy zarządzania zespołem deweloperskim. Dawno już nie czułem takiej pozytywnej adrenaliny, bo praktycznie wszystkie pytania, oprócz tego o oczekiwania finansowe, były dla mnie raczej nowe.

Najciekawszym, takim po którym jedyny raz zamilkłem, gdy miałem mówić, było: proszę nam powiedzieć jak opisze pan kolor niebieski osobie, która całe życie jest niewidoma.
No jak? Można jej powiedzieć, że to co ta osoba “widzi” to czarny. Nie mam pojęcia, czy może ona widzieć jeszcze jakieś kolory.
Kolejna myśl, to inne zmysły. Słuch? Czy da się słyszeć kolory? Dotyk? Zapach? Ratunku!?

Jedyne co mi przyszło w końcu do mojego zabetonowanego bunkra pod czapką to wbijanie “fizycznych” faktów tak, jakbyśmy instruowali małe dziecko: to jest woda, dotknij, ona ma kolor niebieski. Zjedz to, to jest jagoda. Ona jest niebieska (jak wytłumaczyć, że to jest ciemny niebieski?). Dotknij tego, to jest plastikowa butelka po wodzie mineralnej. Ona też jest niebieska. Wiesz, co to znaczy że coś jest przezroczyste? Nie? Wybacz, mój komfortowy do tej pory bunkier stał się nagle bardzo ciasny.

Przyznam szczerze, że nie rozmawiałem do tej pory z osobą, która była całe życie niewidoma. Pamiętam tylko dziadka, który na starość stracił wzrok i upewniał się zawsze że to ja, dotykając mojej twarzy. No ale wcześniej, przez kilkadziesiąt lat, miał świetny wzrok, więc komunikacja była jednak dość prosta, bo nawet pamiętał detale w swoim mieszkaniu.

Żeby było zabawniej, to zadałem to pytanie różnym kreatywnym znajomym i każdy, każdy jeden miał ogromne problemy z wymyślaniem kolejnych porównań. Ok, nie było wśród nich żadnego poety, który do kolorów odniósłby uczucia. Jest jakieś “niebieskie” uczucie? Spokój? Powaga (to bardziej granatowy). Jest tu jakiś projektant graficzny?

Jest taka gra planszowa, Dixit, też świetnie pobudza kreatywność, ale jest droga i zajmuje sporo miejsca, a myślę sobie teraz, że pytanie o wytłumaczenie koloru niewidomemu może doskonale tą grę zastąpić siedząc w jesienne wieczory przy antydepresyjnym piwie.

Zamknij oczy i zaufaj

Cała ta sytuacja przypomniała mi jak kiedyś, gdy zgłębiałem temat accesibility w kontekście obługi komputera i tworzenia stron internetowych, wpadłem na pomysł aby przez jakiś czas, na przykład pół godziny poruszać się po pokoju, czy mieszkaniu z oczyma zamkniętymi, lub przesłoniętymi czymś mocno “rozmywającym” wzrok (np. kolorową folią, lub kawałkiem prześwitującego materiału).
Wszystko było fajnie, gdy bawiłem się tak w swoim mieszkaniu, gdzie nikt oprócz mnie nic nie prestawiał, ale gdy zacząłem poruszać się “jak ślepy” po domu rodziców, czy innej przestrzeni na którą wpływ mają obcy ludzie to zacząłem czuć bardzo duży stres.
I to mnie zaskoczyło, bo dotarło do mnie jak ja słabo podświadomie muszę ufać innym ludziom, gdy nie mam pełnej kontroli i muszę na nich polegać. Trochę jak małe dziecko płaczące, gdy tylko zgasi się światło w jego pokoju, bo boi się potworów czających się w ciemności. Tylko że dla mnie tymi potworami byli inni ludzie.
Paradoksalnie więc, mrok obdarł mi świat ze wszystkich złudzeń jakie tworzy światło.

Zapiekanka z krewetek i marchewki

Te wszystkie przemyślenia i eksperymenty związane ze moim wzrokiem spowodowały, że zacząłem uważać siebie za szczęściarza, że pracując tak dużo na komputerze i przerywając na gapienie się w wyświetlacz telefonu, dalej mam, stuk puk, bardzo dobry wzrok i mogę być prawdziwie niezależny. Chociaż warto może prewencyjnie pomyśleć o odpowiedniej diecie bogatej w kwasy omega-3, luteinę, czy karoten. Tutaj, jako pierwsza, przychodzi mi na myśl potrawa o której przeczytałem w jednej z książek Pratchetta: zapiekanka z krewetek i marchwi. Marchew, by widzieć w ciemności, a krewetki, by było na co patrzeć.

Udostępnij